Dlaczego ludzie mówią jedno, a później czują, myślą i robią coś innego.

O szczerych deklaracjach, które z czasem przestają być aktualne, zmiennych potrzebach i o tym, dlaczego zmiana zdania nie zawsze oznacza kłamstwo.

8 MIN CZYTANIA
8 MIN CZYTANIA •

Czasami mam wrażenie, że jestem trochę jak Syzyf, który w opisanej przez Homera „Odysei” wtaczał ogromny głaz na wzgórze, a kiedy był już niemal pewien, że tym razem dotrze na szczyt, musiał patrzeć, jak kamień ponownie stacza się na sam dół [1]. Wiele wieków później Albert Camus wykorzystał ten mit jako metaforę ludzkiego mierzenia się z absurdem i nieustannego poszukiwania sensu, nawet wtedy, kiedy świat uparcie odmawia nam jednej, prostej i wygodnej odpowiedzi [2].

Moim głazem bardzo często staje się próba zrozumienia ludzi, ponieważ im więcej o nas czytam, im dłużej sam żyję i im więcej historii obserwuję, tym mocniej widzę, że człowiek jest znacznie mniej przewidywalny, niż chcielibyśmy wierzyć. Lubimy proste opowieści, bo dają nam poczucie porządku i bezpieczeństwa. Ktoś coś powiedział, więc oczekujemy, że będzie myślał tak już zawsze. Ktoś coś obiecał, więc każdą późniejszą zmianę uznajemy za dowód wcześniejszego kłamstwa. Ktoś określił swoje potrzeby, więc jeśli po kilku latach zaczyna pragnąć czegoś innego, natychmiast stwierdzamy, że najwyraźniej od początku nie wiedział, czego chce.

Nie chcę przy tym udawać, że każda zmiana zdania jest piękną historią o rozwoju, ponieważ ludzie potrafią kłamać, manipulować i składać deklaracje, których nigdy nie zamierzali spełnić. Nie interesuje mnie jednak wygodne usprawiedliwianie wszystkiego, lecz znacznie trudniejsza sytuacja, w której człowiek mówi coś szczerze, naprawdę w to wierzy, a po pewnym czasie równie szczerze zaczyna myśleć inaczej. Czy jego pierwsza deklaracja była w takim razie fałszywa, czy może prawdziwe były obie odpowiedzi, tylko każdą wypowiedział człowiek znajdujący się w innym momencie własnego życia?

Nie widzimy świata takim, jaki jest, lecz takim, jak potrafimy go zrozumieć.

Jean Piaget opisywał rozwój poznawczy jako proces nieustannego dopasowywania naszych wewnętrznych struktur do tego, czego doświadczamy. Kiedy pojawia się nowa informacja, możemy próbować włączyć ją do obrazu świata, który już znamy, albo przebudować dotychczasowy sposób myślenia, jeśli przestał pasować do rzeczywistości [3]. Zmiana schematu nie musi więc świadczyć o fałszu czy braku charakteru, ponieważ czasami jest po prostu dowodem, że człowiek czegoś się nauczył.

Ta myśl wydaje mi się szczególnie ważna, ponieważ bardzo często wymagamy od ludzi stałości, jakby każda nowa informacja miała wyłącznie potwierdzać to, co już wcześniej wiedzieli i czuli. Tymczasem doświadczenie potrafi zmienić nie tylko odpowiedź, ale również samo pytanie, które sobie zadajemy. Inaczej patrzymy na związek, zanim naprawdę go przeżyjemy, inaczej wtedy, kiedy jesteśmy w jego środku, a jeszcze inaczej po kilku latach, kiedy znamy już konsekwencje decyzji, których wcześniej nie potrafiliśmy przewidzieć.

Do tego nigdy nie widzimy całego obrazu, nawet jeśli bardzo lubimy przekonywać samych siebie, że doskonale wiemy, co się wydarzyło. Badania nad uwagą pokazują, że kiedy mocno skupiamy się na jednym zadaniu, możemy nie zauważyć nawet wyraźnego i nieoczekiwanego wydarzenia znajdującego się właściwie przed naszymi oczami [14]. Nie da się uczciwie powiedzieć, jaki procent rzeczywistości nam umyka, ponieważ taka liczba po prostu nie istnieje, ale można powiedzieć coś znacznie ważniejszego. Nasza uwaga wybiera fragment świata, a my później właśnie z tego fragmentu próbujemy zbudować całą historię.

Dlaczego dzisiaj mogę chcieć czegoś innego niż wczoraj?

Jednym z najciekawszych elementów tej układanki jest wpływ aktualnego stanu człowieka na jego decyzje. Głód, pragnienie, ból, lęk, pobudzenie, złość albo silna potrzeba potrafią zmienić atrakcyjność różnych działań i zawęzić uwagę do tego, co w danej chwili wydaje się najważniejsze [12]. Kiedy jesteśmy spokojni, z ogromną pewnością opowiadamy sobie, jak zachowamy się w przyszłości, lecz gdy prawdziwa sytuacja w końcu nadchodzi, człowiek, którego wcześniej sobie wyobrażaliśmy, potrafi zareagować zupełnie inaczej.

Dobrze pokazuje to badanie dotyczące tak zwanego stanu „gorącego” i „zimnego”. U tych samych osób odpowiedzi odnoszące się do hipotetycznych decyzji zmieniały się pod wpływem pobudzenia, a uczestnicy znajdujący się w spokojnym stanie nie potrafili w pełni przewidzieć, jak mocno późniejsze pobudzenie wpłynie na ich oceny [5]. Badanie dotyczyło konkretnego rodzaju pobudzenia i wąskiej grupy uczestników, dlatego nie wolno zamieniać go w uniwersalną instrukcję obsługi człowieka. Pokazuje jednak coś bardzo czytelnego. Nasze „będę”, „nigdy” i „zawsze” rodzą się w konkretnym stanie, podczas gdy nasze przyszłe „ja” może funkcjonować w zupełnie innych warunkach.

Podobny problem pojawia się wtedy, kiedy próbujemy przewidywać własne przyszłe potrzeby. Badania dotyczące błędu projekcji wskazują, że mamy skłonność do przeceniania podobieństwa przyszłych preferencji do tych obecnych, ponieważ nie doceniamy, jak bardzo zmiana stanu, środowiska i doświadczenia może wpłynąć na to, czego później będziemy chcieli [13]. Możemy więc całkowicie szczerze wierzyć, że za pięć lat nadal będziemy pragnęli dokładnie tego samego, chociaż nie mamy żadnego dostępu do człowieka, którym wtedy się staniemy.

Z tego powodu deklaracja złożona dzisiaj nie zawsze jest wiarygodną prognozą całej przyszłości. Czasami pozostaje po prostu najbardziej uczciwą odpowiedzią, jaką potrafimy dać w tym konkretnym momencie, przy wiedzy, emocjach i potrzebach, które mamy właśnie teraz.

Nie zawsze rozumiemy nawet własne decyzje.

Jeszcze bardziej niewygodna jest myśl, że nie zawsze mamy pełny dostęp do przyczyn własnych decyzji. Klasyczny przegląd badań nad introspekcją pokazał, że człowiek może nie być świadomy bodźców wpływających na jego odpowiedź ani procesu, który doprowadził go do określonego wyboru, a mimo to później potrafi stworzyć przekonujące wyjaśnienie własnego zachowania [15]. Nie musi przy tym świadomie kłamać, ponieważ może naprawdę wierzyć w historię, którą po fakcie opowiada samemu sobie.

Bardzo obrazowo pokazały to eksperymenty nad ślepotą wyboru. Uczestnicy wybierali jedną z dwóch twarzy, po czym w części prób otrzymywali wynik niezgodny z własną decyzją. Wielu z nich nie zauważało podmiany, a mimo to potrafiło podać powody, dla których rzekomo wybrali właśnie tę osobę [9]. Nie oznacza to oczywiście, że człowiek nie wie o sobie absolutnie niczego, lecz pokazuje, że pewność dotycząca własnych motywów bywa większa niż nasz rzeczywisty dostęp do procesów, które za nimi stoją.

Podobną elastyczność zaobserwowano także w deklarowanych ocenach moralnych. Kiedy część wcześniejszych odpowiedzi uczestników odwracano, wielu badanych nie zauważało zmiany i potrafiło argumentować na rzecz stanowiska przeciwnego do tego, które zaznaczyli chwilę wcześniej [8]. W eksperymencie dotyczącym poglądów politycznych część osób zaakceptowała zmodyfikowany profil własnych odpowiedzi i okazała się bardziej otwarta na zmianę deklarowanej intencji wyborczej, niż mogłoby wynikać z przekonania, że nasze poglądy są zawsze całkowicie sztywne [7].

Nie zamierzam na tej podstawie twierdzić, że wartości człowieka są przypadkowe albo że wszystkie przekonania można odwrócić za pomocą jednego sprytnego eksperymentu. Te badania pokazują coś znacznie bardziej subtelnego i chyba właśnie dlatego tak interesującego. Obraz naszych poglądów oraz powodów, dla których je mamy, nie zawsze jest tak niewzruszony, spójny i oczywisty, jak chcielibyśmy o sobie myśleć.

Czasami nie szukamy prawdy, tylko odpowiedzi, z którą łatwiej nam żyć.

Do tej układanki dochodzi jeszcze motywacja, która potrafi wpływać na sposób, w jaki przetwarzamy informacje. Przegląd badań nad rozumowaniem motywowanym wskazuje, że kiedy bardzo zależy nam na określonym wniosku, możemy wybiórczo uruchamiać takie przekonania, wspomnienia i strategie myślenia, które pomagają zbudować pozornie rozsądne uzasadnienie właśnie dla niego [10]. Nie oznacza to, że możemy uwierzyć dosłownie we wszystko, ponieważ wcześniejsza wiedza i dostępne fakty nadal wyznaczają pewne granice. Człowiek jednak znacznie łatwiej dochodzi do wniosku, do którego od początku chciał dojść, jeśli tylko potrafi nadać mu wystarczająco wiarygodne uzasadnienie.

To jedna z mniej wygodnych prawd o nas samych, ponieważ lubimy widzieć siebie jako bezstronnych sędziów, którzy najpierw spokojnie analizują rzeczywistość, a dopiero później wydają rozsądny werdykt. Czasami kolejność wygląda jednak odwrotnie. Najpierw bardzo chcemy, żeby coś okazało się prawdą, a później zaczynamy znacznie uważniej dostrzegać argumenty, które pozwalają nam nadal w nią wierzyć.

W tym miejscu psychologia spotyka się z pytaniami, nad którymi filozofowie pochylali się wiele wieków wcześniej. Arystoteles pisał o akrazji, czyli sytuacji, w której człowiek może rozpoznawać jedno działanie jako lepsze, a mimo to pod wpływem pragnienia wybierać inaczej [19]. Hume podkreślał znaczenie uczuć i pragnień w kierowaniu działaniem, pokazując, że sam rozum nie wyznacza wszystkich naszych celów [20]. Montaigne zwracał natomiast uwagę na zmienność człowieka oraz trudność zamknięcia go w jednym, niezmiennym opisie [21].

Być może od dawna wiemy więc, że ludzka spójność jest czymś znacznie bardziej skomplikowanym niż zgodność każdej dzisiejszej decyzji ze wszystkimi zdaniami, które wypowiedzieliśmy pięć albo dziesięć lat temu. Problem polega na tym, że znacznie łatwiej ocenia się człowieka, kiedy zamknie się go w jednej prostej historii, niż kiedy trzeba zaakceptować jego zmienność, sprzeczności i rozwój.

Nasze potrzeby również nie stoją w miejscu.

Kiedy próbuję zrozumieć, dlaczego człowiek w jednym momencie deklaruje jedną rzecz, a później zaczyna potrzebować czegoś innego, nie mogę pominąć samej motywacji. Maslow opisywał potrzeby jako wzajemnie powiązane i zwracał uwagę, że pojedyncze zachowanie może służyć kilku potrzebom jednocześnie, a człowiek po zaspokojeniu jednych pragnień zaczyna odczuwać kolejne [6]. To ważne, ponieważ popularny obraz jego teorii jako bardzo sztywnej drabiny jest znacznie prostszy niż to, co rzeczywiście wynika z tekstu źródłowego.

Późniejszy przegląd badań nad hierarchią potrzeb wykazał jedynie częściowe wsparcie dla niektórych jej założeń i zwrócił uwagę na problemy z empirycznym potwierdzeniem jednej, sztywnej kolejności [11]. Nie oznacza to, że cała koncepcja Maslowa nagle przestaje mieć wartość. Pokazuje raczej, że ludzkiej motywacji nie da się łatwo podporządkować jednemu porządkowi, który miałby działać identycznie w życiu każdego człowieka.

Znacznie bliższa jest mi teoria ERG, która porządkuje potrzeby w trzy szersze obszary, czyli egzystencję, relacje oraz wzrost. Przegląd literatury dotyczącej tego modelu pokazuje, że wykorzystywano go do badania motywacji w różnych kontekstach, a znaczenie poszczególnych potrzeb może zależeć od sposobu ich zaspokojenia, warunków oraz doświadczeń człowieka [4]. W takim ujęciu nie musimy najpierw idealnie uporządkować jednego obszaru życia, żeby równocześnie potrzebować czegoś należącego do innego.

Taki obraz człowieka jest mi znacznie bliższy niż wizja kogoś, kto spokojnie realizuje jedną potrzebę po drugiej, jakby życie było listą zadań, na której wystarczy odhaczać kolejne punkty. Możemy jednocześnie potrzebować bezpieczeństwa, bliskości i rozwoju, a proporcje między nimi mogą zmieniać się wraz z tym, czego doświadczamy. Kiedy przez długi czas czegoś nam brakuje albo nasze życie gwałtownie się zmienia, potrzeba pozostająca wcześniej na drugim planie potrafi nagle stać się najważniejsza.

Człowiek może więc dzisiaj całkowicie szczerze powiedzieć, że najbardziej zależy mu na niezależności, a po kilku latach równie szczerze zacząć potrzebować bliskości. Może wierzyć, że chce poświęcić całe życie pracy, a później odkryć, że relacje stały się dla niego znacznie ważniejsze. Pierwsza deklaracja nie musi przez to automatycznie zamieniać się w kłamstwo, ponieważ mogła być prawdą człowieka z tamtego momentu, którego potrzeby, doświadczenia i sposób patrzenia na życie wyglądały zupełnie inaczej.

Zmiana zdania nie zwalnia nas z odpowiedzialności.

W tym miejscu bardzo łatwo byłoby pójść o krok za daleko i stwierdzić, że skoro umysł jest podatny na emocje, potrzeby, kontekst oraz błędy przewidywania, to właściwie nie powinniśmy już niczego od siebie wymagać. Takiego wniosku jednak nie przyjmuję, ponieważ zrozumienie ludzkich mechanizmów nie może stać się wygodną przepustką do krzywdzenia innych bez ponoszenia konsekwencji.

Zrozumienie mechanizmu nie jest tym samym co usprawiedliwienie każdego zachowania. Można naprawdę zmienić zdanie i uczciwie powiedzieć drugiemu człowiekowi, że kiedyś czegoś chcieliśmy, ale dzisiaj czujemy inaczej. Można również świadomie kłamać, manipulować albo składać obietnice bez zamiaru ich dotrzymania. Z zewnątrz oba przypadki mogą czasami wyglądać podobnie, ale pod względem moralnym są czymś zupełnie innym.

Dojrzałość nie musi oznaczać, że już nigdy nie zmienimy poglądów ani potrzeb. Czasami znacznie dojrzalsze jest przyznanie, że nowa wiedza, doświadczenie albo zmiana życiowej sytuacji sprawiły, iż wcześniejsza decyzja przestała pasować do tego, kim jesteśmy dzisiaj. Odpowiedzialność zaczyna się wtedy, kiedy potrafimy tę zmianę nazwać, nie udajemy, że wcześniejsze słowa nigdy nie padły, i przyjmujemy konsekwencje tego, co postanowimy zrobić dalej.

Być może właśnie to najbardziej próbuję zrozumieć, kiedy pytam, dlaczego ludzie mówią jedno, a później robią albo pragną czegoś zupełnie innego.

Nie zawsze wynika to z fałszu i nie zawsze oznacza, że od początku nie wiedzieli, czego chcą. Czasami powód jest znacznie prostszy, choć mniej wygodny dla tych, którzy potrzebują jednoznacznych ocen. Człowiek nie jest gotowym produktem, który raz ustala swoje potrzeby, poglądy i decyzje, a później przez całe życie jedynie wiernie je odtwarza.

Żyjemy, zbieramy doświadczenia, reagujemy na nowe sytuacje, czasami błędnie przewidujemy samych siebie, czasami bronimy wniosków, które bardzo chcemy uznać za prawdziwe, a czasami zwyczajnie uczymy się czegoś, czego wcześniej nie mogliśmy wiedzieć. W efekcie zmienia się nie tylko świat znajdujący się wokół nas, ale również człowiek, który na ten świat patrzy i próbuje go zrozumieć.

I chyba właśnie dlatego tak często czuję się jak Syzyf. Za każdym razem, kiedy wydaje mi się, że wreszcie zrozumiałem ludzi i znalazłem odpowiedź, która wszystko porządkuje, życie podsuwa mi kolejną historię, każe spojrzeć na nią z innej strony i jeszcze raz wtoczyć ten sam kamień pod górę.


Bibliografia:

[1] Homer. Odyseja, księga XI, w. 593–600.

[2] Camus, A. (1942). Le Mythe de Sisyphe. Gallimard.

[3] Piaget, J. (1952). The origins of intelligence in children (M. Cook, Trans.). International Universities Press. (Original work published 1936).

[4] Caulton, J. R. (2012). The development and use of the theory of ERG: A literature review. Emerging Leadership Journeys, 5(1), 2–8.

[5] Ariely, D., & Loewenstein, G. (2006). The heat of the moment: The effect of sexual arousal on sexual decision making. Journal of Behavioral Decision Making, 19(2), 87–98.

[6] Maslow, A. H. (1943). A theory of human motivation. Psychological Review, 50(4), 370–396.

[7] Hall, L., Strandberg, T., Pärnamets, P., Lind, A., Tärning, B., & Johansson, P. (2013). How the polls can be both spot on and dead wrong: Using choice blindness to shift political attitudes and voter intentions. PLOS ONE, 8(4), e60554.

[8] Hall, L., Johansson, P., & Strandberg, T. (2012). Lifting the veil of morality: Choice blindness and attitude reversals on a self-transforming survey. PLOS ONE, 7(9), e45457.

[9] Johansson, P., Hall, L., Sikström, S., & Olsson, A. (2005). Failure to detect mismatches between intention and outcome in a simple decision task. Science, 310(5745), 116–119.

[10] Kunda, Z. (1990). The case for motivated reasoning. Psychological Bulletin, 108(3), 480–498.

[11] Wahba, M. A., & Bridwell, L. G. (1976). Maslow reconsidered: A review of research on the need hierarchy theory. Organizational Behavior and Human Performance, 15(2), 212–240.

[12] Loewenstein, G. (1996). Out of control: Visceral influences on behavior. Organizational Behavior and Human Decision Processes, 65(3), 272–292.

[13] Loewenstein, G., O’Donoghue, T., & Rabin, M. (2003). Projection bias in predicting future utility. The Quarterly Journal of Economics, 118(4), 1209–1248.

[14] Simons, D. J., & Chabris, C. F. (1999). Gorillas in our midst: Sustained inattentional blindness for dynamic events. Perception, 28(9), 1059–1074. https://doi.org/10.1068/p281059

[15] Nisbett, R. E., & Wilson, T. D. (1977). Telling more than we can know: Verbal reports on mental processes. Psychological Review, 84(3), 231–259.

[19] Aristotle. Nicomachean Ethics, Book VII.

[20] Hume, D. (1739–1740). A treatise of human nature.

[21] Montaigne, M. de. (1588). Of repentance. W Essays, Book III, Chapter 2.